Znakomitej formy Tomasza Masio ciąg dalszy. Zawodnik Renault wygrał piąty wyścig z rzędu i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji indywidualnej. Jednak tym razem tryumf nie przyszedł tak łatwo jak to miało miejsce podczas rywalizacji na Silverstone. Podczas GP Niemiec ciągle tuż za tylnym spojlerem Masio jechał Rafał Janicki. Mistrz ligi z poprzedniego sezonu czekał na błąd Tomasza Masio, jednak się nie ten go nie popełnił i prowadząc niemal przez cały wyścig minął linię mety jako pierwszy. Dwie sekundy za zwycięzcą ukończył zawody wspomniany już Janicki. Podium uzupełnił Marcin Kazana, który po raz drugi w tym sezonie znalazł się w pierwszej trójce wyścigu.
Większość kierowców z czołówki przyjęła strategię na jedną wizytę w pit stopie. Jednak część z nich musiała pojawić się w alei serwisowej dwukrotnie, a to za przekroczenie prędkości podczas pit stopu czy też na wymianę uszkodzonego spojlera. Masio i Janicki uniknęli jednak tego, nie udało się to Kazanie i Kościelnemu, który dojechał na metę jako czwarty tocząc zacięty bój o pozycje z kierowcą Ferrari. Piąte miejsce zajął drugi kierowca Scuderii Łukasz Noak, który w tym sezonie spisuje się naprawdę bardzo dobrze. Kolejną lokatę wywalczył Paweł Tryba. Kierowca Mercedes GP stracił do zwycięzcy jedno okrążenie i z pewnością można było spodziewać się po nim więcej po udanych zawodach o GP Wielkiej Brytanii. Już kwalifikacje pokazały, że Tryba ma problemy z utrzymaniem dobrego tempa w porównaniu ze swoim partnerem z zespołu. Jednak kolejne punkty Pawła Tryby pozwalają jemu zespołowi utrzymać pewne prowadzenie w klasyfikacji drużynowej. Siódme miejsce i punkty w swoim debiutanckim wyścigu w lidze wywalczył Paweł Dob, który reprezentuje barwy Red Bull Racing. Wygląda na to, że w szeregi ligi wstąpił kolejny solidny kierowca, który może z biegiem czasu będzie osiągał jeszcze lepsze rezultaty. Dominik Wasieńko, który swój pierwszy występ w lidze zaliczył przed dwoma tygodniami na Silverstone, gdzie nie ukończył zawodów, tym razem pokazał się ze zdecydowanie lepszej strony i zdobył dwa punkty za dziewiąte miejsce. Ósmy był Szymon Benkowski, dla którego nie był to wymarzony rezultat i stać go było na Hockenheim na pewno na więcej. Warto przypomnieć, że to właśnie tutaj dwa lata temu wygrał on tutaj swój jedyny jak na razie wyścig w lidze. Ostatnie punktowane miejsce padło łupem Huberta Solczyńskiego. Zawodnikowi Stefan GP udało się awansować o trzy oczka względem pozycji w kwalifikacjach, co było jednym z lepszych wyników w tej kategorii w tym wyścigu. Najlepszy pod tym względem był Paweł Dob, który przesunął się aż o jedenaście miejsc do góry.
W Grand Prix Niemiec wzięło udział dwudziestu zawodników, z czego piętnastu osiągnęło metę. Teraz czas na przygotowania do Grand Prix Węgier na torze Hungaroring. Zawodnicy mają jedynie tydzień, gdyż wyścig odbędzie się już w najbliższą niedziele.
Tomasz Masio po raz kolejny wygrał wyścig i tym samym objął prowadzenie w klasyfikacji indywidualnej. Tym razem zwycięstwo przypadło mu dość łatwo, do czego przyczyniła się z pewnością nieobecność największego rywala Rafała Janickiego. Masio przekroczył linię mety z przewagą ponad pół minuty nad drugim kierowcą. Tym zawodnikiem był Paweł Tryba, który musiał stoczył ostrą walkę z Kamilem Kościelnym, ale ostatecznie ten pierwszy wyszedł z niej zwycięsko. Tuż za podium uplasował się Łukasz Noak, który miał już jednak stratę jednego okrążenia do tryumfatora wyścigu. Na pewno dla kierowcy Ferrari był to świetny wynik, podobnie jak dla wspomnianego wcześniej już Pawła Tryby. Oboje zaliczyli najlepszy występ w tym sezonie.
Tomasz Masio pewnie wygrał kwalifikacje i startował z pole position. Obok niego ustawił się Paweł Tryba. Masio pewnie prowadził od startu do mety, a przez to, że jako jedyny zawodnik z czołówki jechał na jeden pit stop uzyskał zdecydowaną przewagę nad rywalami. Tryba, Kościelny i Noak jechali na dwie wymiany opon. Piąte miejsce zajął Sławomir Judek, który na pewno liczył na więcej, patrząc na jego wyniki podczas przygotowań. Szóstą lokatę zdobył Hubert Solczyński dla którego również jest to niewątpliwy sukces. Ze stratą ośmiu sekund do kierowcy Stefan GP linię mety minął Daniel Boniecki, który przełamał złą passę i w końcu zdobył punkty, co ostatnimi czasy mu się nie udawało. Po raz kolejny w pierwszej dziesiątce dojechał Tomasz Jaskółka, którego równa dyspozycja z pewnością zasługuje na uwagę. GP Wielkiej Brytanii do udanych zaliczy Krzysztof Kamiński. Zawodnik Lotusa ukończył zawody na dziewiątej pozycji i zdobył z tego tytułu dwa "oczka" co nie zdarza mu się często. Pierwsze punkty w tym sezonie wywalczył Jarosław Majkut, którego dzielna postawa jaką prezentował we wszystkich poprzednich wyścigach w końcu zaowocowała jakąś zdobyczą. Ostatnim zawodnikiem, który dojechał na metę był Marcin Szelągowski, który jednak nadal pozostaje z dorobkiem dwóch punktów.
Podczas GP Wielkiej Brytanii dało odczuć się atmosferę wakacyjną, gdyż na starcie pojawiło się "tylko" siedemnastu zawodników. Z pewnością zawodów do udanych nie zaliczą kierowcy Williamsa, gdyż Benkowski ani Meus nie osiągnęli linii mety. Nieźle wypadł debiut Dominika Wasieńko, mimo, że przejechał jedynie pięć okrążeń, jednak pokazał dobre tempo podczas kwalifikacji. Na skutek awarii silnika zawodów nie ukończył Michał Strukowski. Pozostali zawodnicy, którzy stawili się na starcie a nie osiągnęli mety czyli Grzegorz Kuśmider i Grzegorz Włodarczyk musieli wycofać się przedwcześnie z rywalizacji z powodu uszkodzonego zawieszenia.
Z czym Wam się kojarzy Wielka Brytania? Z królową, z Beatelsami, z piłką nożną? Na pewno każdy kto choć trochę interesuje się Formułą 1, wie, że tę zawsze ciągnęło na Wyspy Brytyjskie. Aż strach pomyśleć, że całkiem niedawno był pomysł, żeby w kalendarzu nie było Grand Prix Wielkiej Brytanii, żeby to nie odbywało się na torze Silverstone. W ostatnich latach mamy tendencję do rozgrywania wyścigów na nowoczesnych obiektach, które z pewnością przyciągają i elektryzują. Jednak warto czasami pozostać staroświeckim i poczuć kawałek historii - tak właśnie jest na Silverstone, bo właśnie tutaj odbył się pierwszy oficjalny wyścig Mistrzostw Świata Formuły 1. Można śmiało powiedzieć, że ten tor jest żywą legenda F1. Wielu kierowców lubi ten obiekt i odczuwa przyjemność z jazdy po tym torze. Trudno się temu dziwić, gdyż pokonywanie zakrętów Maggotts i Becketts zlokalizowanych w pierwszych sektorze to prawdziwa frajda dla każdego. Wyścigi były tu bardzo ciekawe i tym razem nie powinno być inaczej. W poprzednim sezonie wygrał tu Tomasz Masio, który wyprzedził drugiego Piotra Laskowskiego zaledwie o sekundę. Trzeci był aktualny mistrz ligi rFactorF1.pl - Rafał Janicki. W tym roku wyścig o Grand Prix Wielkiej Brytanii dość nietypowo, bo o godzinie 18:00 ze względu na finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Wiadomo już od dawna, że nie będzie w nim żadnej reprezentacji narodu wchodzącego w skład brytyjskiego królewska. Jednak nadal nie wiadomo kto wygra mistrzostwa i sięgnie po Puchar Świata, podobnie jak kto zwycięży w tym roku na Silverstone.
termin wyścigu: 11 lipca (niedziela) godzina 18:00 dystans wyścigu: 39 okrążeń (200,499 kilometrów)